Sejmiki Wiejskich Zespołów Teatralnych 2007
O roku ów! – chciałoby się zawołać za poetą. Bo też był to rok niezwykły w dziejach teatru, w dziejach teatru ochotniczego w szczególności: poczucie wspólnoty idei i celów pracy amatorskich zespołów stało się tak silne, że doprowadziło do utworzenia ram organizacyjnych. W taki sposób powstało stowarzyszenie – pierwsze w Polsce i jedno z pierwszych w Europie – skupiające ochotnicze teatry. Dokonał się ten fakt we Lwowie 9 kwietnia 1907 roku. Grono mądrych ludzi – pamiętających o wadze tradycji i myślących o przyszłości – doprowadziło do powołania Związku Teatrów i Chórów Włościańskich.
To był początek. Potem nastąpiły dobre i gorsze lata, zmieniła się nazwa (obecną przyjął zjazd w 1971 roku), ale było coś niezmiennego: istota działania – społeczny charakter, bezinteresowność oraz cel działania – poprzez teatr wzbogacać życie duchowe, uczyć i wychowywać, utrwalać i rozwijać rdzenną kulturę, wspierać nowe inicjatywy i poszukiwania. W ostatnim ćwierćwieczu jednym z najważniejszych pól aktywności TKT są Sejmiki. One najsilniej wiążą nas z przeszłością – bo są jakby kontynuacją idei „teatrów włościańskich” – i z dzisiejszym życiem teatralnym – bo tu manifestuje się najbardziej autentyczny fragment ruchu ochotniczego.
O pamięć o dorobku całych pokoleń zwróciliśmy się do zespołów wiejskich i znaleźliśmy odzew: w trakcie sejmików wspominano przeszłość dawną i nową, przypominano zasłużonych działaczy. I za to dziękujemy. Wrócimy do tych spraw i tych wspomnień w trakcie kończącego roku XXIV Sejmiku Teatrów Wsi Polskiej w Tarnogrodzie. Gdzież bowiem mamy świętować swój jubileusz, jeśli nie w stolicy dzisiejszego teatru ludowego?
*
A jakie były sejmiki w tym niezwykłym, odświętnym roku? Gdyby spojrzeć od strony artystycznej jakości – były pięknym rocznicowym podarkiem. Komunikaty ze wszystkich przeglądów, indywidualne opinie obserwatorów, mówią o wysokim poziomie widowisk, o poszukiwaniach tematycznych. W zakresie form teatralnych mamy dalszy ciąg panowania teatru obrzędowego (blisko 45% wszystkich prezentacji), ale jego przewaga nie jest już tak ogromna jak jeszcze kilka lat temu. Warto też zauważyć, że zdarzają się przedstawienia, których formę gatunkowa trudno określić, jeszcze częściej ogromnym problemem staje się rozróżnienie między obrzędem a obrazkiem dramatycznym. Ten drugi fakt obserwujemy od dość dawna, można zatem mówić o stabilnej tendencji nadawania wyraźnej dramaturgii zwyczajom, obrzędom, pracom domowym i polnym.
Wnikliwy czytelnik zamieszczonych zestawień tabelarycznych zauważy, że liczba występujących zespołów osiągnęła poziom najniższy od 5 lat. Zatem – regres zainteresowań? Nie – to wpływ tzw. rzeczywistości. Dokładniejsze wyjaśnienie zawiera kończący biuletyn komunikat, ale sprawa jest na tyle ogólna, że dotknąć jej trzeba również w tym miejscu. Otóż straciliśmy – obawiam się, że bezpowrotnie – jedno sejmikowe miejsce. Historia sejmików odnotowała już taki przypadek: w 1993 roku, po zorganizowaniu wcześniej ośmiu kolejnych sejmików, wycofał się z naszej wspólnoty Świdwiński Ośrodek Kultury.
Powodem były pieniądze. I to był powód oczywisty, bo czas dla kultury był okropny: brak środków, zmiany przepisów, pozostawienie placówek na łasce losu. Dzisiaj niby powód jest taki sam. Piszę „niby”, bo jednak chodzi głównie o coś innego. Przyznajemy – niekiedy TKT ma kłopoty z terminowym przekazaniem deklarowanych pieniędzy, ale przecież i ono żyje z budżetowego mieszka, a ten bywa czasami pusty. Istota sprawy tkwi w przemianach w życiu kulturalnym – coraz częściej szefami domów i ośrodków zostają ludzie bez korzeni, bez świadomości tradycji i jej znaczenia. Zachłyśnięci komputerami, internetami, przestrzeniami wirtualnymi – nie są w stanie pojąć, że kultura jest ciągłością, trwaniem. Nie umieją wyważyć między tym co dawne i tym co dzisiejsze – są „nowocześni” i to napawa ich dumą. Taki proces wymiany kadry nastąpił w dawnym województwie leszczyńskim, a za widomy znak tego procesu uznać można zrezygnowanie ze współpracy Jana Głowinkowskiego – dobrego ducha ruchu recytatorskiego, teatru ochotniczego, sejmików.
Głowinkowski był gospodarzem sejmików południowozachodniej części Polski – podtrzymywał kontakty, przypominał o terminach, załatwiał kwestie organizacyjne, znał się na teatrze. Dlatego nawet zmiany miejsc sejmikowania (były Włoszakowice, Grotniki, był Bukowiec) nie wpływały na kształt: zawsze był poziom i były teatry. Dość powiedzieć, że ostatnie 3 lata (wcale nie najbogatsze) to kolejno 15, 13, 10 zespołów. Gdyby tylko utrzymać stan minimum, tegoroczny wynik należałby do najlepszych. A tak – mamy to co mamy. W liczbach – za mało. W emocjach, poczuciu wzajemnej potrzeby i przyjaźni – bardzo dużo. Bo przecież czyn Zespołu Śpiewaczo-Obrzędowego z Ożarowa, przyjmującego z taką gościnnością zespoły, zasługuje na słowa wielkiego uznania. Chroni wiarę w sens naszego działania, jest pięknym kwiatem w bukiecie stulecia Towarzystwa Kultury Teatralnej.
| następna » |
|---|

Sejmiki 2007

